Sądziłem, że dłużej mi zajmie chęć napicia się "czegoś" z Korebu. Po ostatnim miodowym czas dać szansę kolejnej butelce. Wierzę mocno, że tym razem będzie dobrze. Wszystkie opowieści (mam nadzieję), że jest to piwo często nieświeże i "jarmarkowe" będę mógł wsadzić między bajki. Otwieracz już mi się grzeje w ręce. Niezmiernie jestem ciekawy co się mieści w środku. Tak między nami, uwielbiam ten moment otwierania piwa i zaraz po tym, łapania aromatu. I często, od razu wiadomo co będzie w środku :) Proszę Państwa, oto MOCNE.
Kolor: bursztynowy, wpadający w ciemniejsze złoto.
Piana: żadna, to co widzicie na zdjęciu zniknęło po chwili. Nie miałem pewności czy zdążę zrobić zdjęcie.
Zapach: słodowy pomieszany ze zgniłym kartonem, piwnicą. Nie za ciekawy, odrzucił mnie.
Smak: Kolejny zawód. Co jest z tymi piwami? Nieprzyjemny posmak jakiejś takiej, kurcze, jak to nazwać? Coś jak zgniłe jaja. Więc prawdopodobnie, a raczej na pewno, piwo jest zainfekowane. Goryczka się pojawiła w sam raz.
Wysycenie: zerowe.
Opakowanie: jak dla mnie jest świetne, to coś co jest w tym wszystkim najlepsze. Nie sposób odmówić im elegancji i stylu. Kapsel czarny golas.
Uwagi: Nie wiem co jest grane. Może zakupiłem piwa z wadliwej warki?? Cholera wie, jednak nie można się poddawać. Z pewnością sięgnę wkrótce po kolejne. Nie może być aż tak źle. Alkoholu 6,5 %, ekstrakt na poziomie 14,1 Plato. Kolejna butelka na minus, Szkoda, jestem zawiedziony, ale pełen nadziei na kolejne piwka z tego browaru. To do kolejnego. Zdrowie.
.
sobota, 17 stycznia 2015
środa, 14 stycznia 2015
Królewskie tajemnice.
W końcu się doczekałem piwa, którego picie sprawia mi coraz większą przyjemność :) Dziś zdegustuję stouta o sekretnej nazwie - KRÓLEWSKIE TAJEMNICE z Browaru Rzemieślniczego Jan Olbracht z Piotrkowa Trybunalskiego. Pamiętam jak kilka lat temu próbując Guinessa wyplułem zawartość do zlewu :) Taka profanacja, ale cóż, człowiek się uczy całe życie. I zmieniają się upodobania. Co w tym stylu jest takiego niesamowitego? Musicie sami się przekonać, a tymczasem do tablicy wywołuję króla Jana :)
Kolor: czarny, nieprzejrzysty.
Piana: drobno i średnio pęcherzykowa, kremowa, do końca picia pozostał kożuch, ładnie osiada na szkle.
Zapach: paloność na pierwszym planie, czuć gorzką czekoladę, trochę karmelu.
Smak: palone słody mieszają się z czekoladą, trochę alkoholowy posmak daje super efekt, goryczka nie jest mocna. Lekko kwaskowe nuty pojawiają się od czasu do czasu.
Wysycenie: zdecydowanie średnie.
Opakowanie: Jest kapitalne. Ta seria z królem jest świetna, autorem tych rysunków jest znany wszystkim Andrzej Mleczko, polski rysownik , głównie o tematyce satyrycznej. No i wymalował, a, że fantazję chłop ma to widzimy - co widzimy :) Jakie władca kryje tajemnice pod płaszczem to zobaczył tylko błazen. I niech tak pozostanie :) Kapsel oryginalny.
Uwagi: Dobrze pitny stout, wszystko jest w nim we właściwych proporcjach. Ekstrakt 12,5 Plato, Alkoholu 5,6%. Piwo pasteryzowane, niefiltrowane. Chmiele: Admiral i Goldingd. Za jakiś czas na pewno wrócę do tej serii. Póki co, spróbuję inne browary. Wasze zdrowie.
Kolor: czarny, nieprzejrzysty.
Piana: drobno i średnio pęcherzykowa, kremowa, do końca picia pozostał kożuch, ładnie osiada na szkle.
Zapach: paloność na pierwszym planie, czuć gorzką czekoladę, trochę karmelu.
Smak: palone słody mieszają się z czekoladą, trochę alkoholowy posmak daje super efekt, goryczka nie jest mocna. Lekko kwaskowe nuty pojawiają się od czasu do czasu.
Wysycenie: zdecydowanie średnie.
Opakowanie: Jest kapitalne. Ta seria z królem jest świetna, autorem tych rysunków jest znany wszystkim Andrzej Mleczko, polski rysownik , głównie o tematyce satyrycznej. No i wymalował, a, że fantazję chłop ma to widzimy - co widzimy :) Jakie władca kryje tajemnice pod płaszczem to zobaczył tylko błazen. I niech tak pozostanie :) Kapsel oryginalny.
Uwagi: Dobrze pitny stout, wszystko jest w nim we właściwych proporcjach. Ekstrakt 12,5 Plato, Alkoholu 5,6%. Piwo pasteryzowane, niefiltrowane. Chmiele: Admiral i Goldingd. Za jakiś czas na pewno wrócę do tej serii. Póki co, spróbuję inne browary. Wasze zdrowie.
poniedziałek, 12 stycznia 2015
Słodka wiśnia.
Coś mnie naszło na piwo, które charakteryzowałoby się dużą słodkością i wyraźnym smakiem owoca. Przegrzebałem schowek i znalazłem coś w sam raz na moją zachciankę. Browar Fortuna w Miłosławiu ma swoją słynną serię piw smakowych. Tym razem padło na FORTUNĘ WIŚNIOWĄ. Muszę przyznać, że ogólnie nie przepadam za tego rodzaju piwami, ale dziś miałem na nie wyjątkową ochotę. Więc do dzieła. Otwieracz w ruch.
Kolor: bardzo sympatyczny, taki właśnie rubinowo- wiśniowy, lekko wpadający w mocno zaparzoną herbatę.
Piana: nietrwała, drobne i średnie pęcherzyki, ciemna biel, co nie co zostało na szkle.
Zapach: piękna wiśnia na pierwszym planie, słodowość wyraźna, po czasie czuć zapach przypominający trochę syrop wiśniowy.
Smak: bardzo słodkie, czuć ten wisienny posmak. Goryczki nie uraczy się w tym piwie :)
Wysycenie: dość mocne, trochę lekko szczypiące w język.
Opakowanie: Fajne, intensywne kolory, ładnie się komponują ze złotymi ramkami, niezły - firmowy kapsel, jest w porządku.
Uwagi: Zdecydowanie jestem spełniony, otrzymałem to, czego w danej chwili od niego oczekiwałem. Miłosław ma zdecydowanie dobrą serię. Pije się lekko, bardzo szybko znika i w ogóle tego nie czuć. Bardzo pijalne. Nawet bym powiedział, że orzeźwia. Alkoholu 5,1 %, ekstraktu nie podano, więc minus. Ogólnie piwo polecam, jest dobre.
Kolor: bardzo sympatyczny, taki właśnie rubinowo- wiśniowy, lekko wpadający w mocno zaparzoną herbatę.
Piana: nietrwała, drobne i średnie pęcherzyki, ciemna biel, co nie co zostało na szkle.
Zapach: piękna wiśnia na pierwszym planie, słodowość wyraźna, po czasie czuć zapach przypominający trochę syrop wiśniowy.
Smak: bardzo słodkie, czuć ten wisienny posmak. Goryczki nie uraczy się w tym piwie :)
Wysycenie: dość mocne, trochę lekko szczypiące w język.
Opakowanie: Fajne, intensywne kolory, ładnie się komponują ze złotymi ramkami, niezły - firmowy kapsel, jest w porządku.
Uwagi: Zdecydowanie jestem spełniony, otrzymałem to, czego w danej chwili od niego oczekiwałem. Miłosław ma zdecydowanie dobrą serię. Pije się lekko, bardzo szybko znika i w ogóle tego nie czuć. Bardzo pijalne. Nawet bym powiedział, że orzeźwia. Alkoholu 5,1 %, ekstraktu nie podano, więc minus. Ogólnie piwo polecam, jest dobre.
sobota, 10 stycznia 2015
Gruzińskie słońce.
Dzisiaj wychodzimy na chwilkę z naszego polskiego podwórka. Za oknem pogoda nie rozpieszcza, raz pada deszcz, raz deszcze ze śniegiem. Raz mamy na plusie, raz na minusie. Chciałoby się słoneczka. Czekamy z utęsknieniem na wiosenne promienie. Jednak można sobie trochę przyspieszyć ten czas. Otwieram butelkę gruzińskiego piwa o nazwie ZEDAZENI z browaru Zedazeni z miejscowości Sagurami :) Taka to różnorodność nazw :)
Kolor: bardzo jasnozłoty.
Piana: utworzyła się ładna, drobnobąbelkowa, szybko się podziurawiła i zniknęła. Koloru złamanej bieli.
Zapach: wyczuwalne słody na pierwszym miejscu, delikatny zapach chmielu. Jakoś nie wyczułem nic innego.
Smak: lekko słodowy, chmielu słaby, wyczuwam delikatną nutę skórki od chleba. Wraz z piciem odczuwa się goryczkę, która wydaje się zalegająca w pierwszym odczuciu, ale szybko znika.
Wysycenie: odrobinę za duże, trochę siada na żołądku.
Opakowanie: ładne, klasycznie proste, ładny kapsel, minus za zieloną butelkę.
Uwagi: Może nie porywa, bardziej bym powiedział, że zbliżone do typowego, koncernowego lagera. Jednak nie było złe. Dobrze byłoby się go napić w letni dzień. Alkoholu 5%. Chyba muszę powoli odbijać w stronę piw górnej fermentacji. Mam jednak jeszcze kilka lagerów, które muszę wypić , bo terminy gonią :)
Kolor: bardzo jasnozłoty.
Piana: utworzyła się ładna, drobnobąbelkowa, szybko się podziurawiła i zniknęła. Koloru złamanej bieli.
Zapach: wyczuwalne słody na pierwszym miejscu, delikatny zapach chmielu. Jakoś nie wyczułem nic innego.
Smak: lekko słodowy, chmielu słaby, wyczuwam delikatną nutę skórki od chleba. Wraz z piciem odczuwa się goryczkę, która wydaje się zalegająca w pierwszym odczuciu, ale szybko znika.
Wysycenie: odrobinę za duże, trochę siada na żołądku.
Opakowanie: ładne, klasycznie proste, ładny kapsel, minus za zieloną butelkę.
Uwagi: Może nie porywa, bardziej bym powiedział, że zbliżone do typowego, koncernowego lagera. Jednak nie było złe. Dobrze byłoby się go napić w letni dzień. Alkoholu 5%. Chyba muszę powoli odbijać w stronę piw górnej fermentacji. Mam jednak jeszcze kilka lagerów, które muszę wypić , bo terminy gonią :)
środa, 7 stycznia 2015
W razie potrzeby użyj otwieracza.
Człowiek sobie czasem myśli, że fajnie byłoby wypić wszystkie piwa świata. No, chociaż spróbować. Niestety braknie życia, więc zamiast dumać nad czymś utopijnym, lepiej się dobrze rozejrzeć :) Coraz to nowe piwa zalewają rynek, zeszły rok był dla craftowych browarów bardzo udany. Sądzę, że obecny również przyniesie wiele zmian na lepsze. Myślenie ciężko mi dziś idzie, więc postanowiłem udzielić sobie PIERWSZEJ POMOCY. Pomógł browar Pinta :)
Kolor: ciemne złoto, klarowny.
Piana: Bardzo gęsta, zbita, drobne bąbelki, bielutka, trwała, cudowna koronka.
Zapach: słody pomieszane z chmielami, bardzo przyjemny, delikatny.
Smak: wyczuwalne słody mieszają się z chmielem, goryczka konkretna, trochę zalegająca.
Wysycenia: może trochę za duże, ale nie przeszkadza aż tak mocno.
Opakowanie: Kapitalne. Bardzo mi się podoba, jest kolorowe, rzuca się mocno w oczy. Dobry, śliski papier. Świetnie opisany skład oraz temperatura podawania. Kapsel oryginalny. Dobra robota.
Uwagi: Jak dla mnie to świetnie uwarzony jasny lager. Nie ma w nim nic za dużo, ani za mało. Według mnie tak własnie powinny wyglądać "dziesiątki". A w składzie mamy: słody Weyermann, pilzneński, monachijski, Caramunich, Carapils. Zaś z chmieli nasze polskie: Marynka i Lubelski :)
Piwo pasteryzowane, o ekstrakcie na poziomie 10,5 Plato i alkoholu 4,1 %. Więc mamy klasycznego, delikatnego pilsa. Wartość IBU w tym piwie wynosi 33. Piwko w swoim stylu, na piątkę z plusem. Spróbujcie i podzielcie się wrażeniami. Pozdrawiam.
Kolor: ciemne złoto, klarowny.
Piana: Bardzo gęsta, zbita, drobne bąbelki, bielutka, trwała, cudowna koronka.
Zapach: słody pomieszane z chmielami, bardzo przyjemny, delikatny.
Smak: wyczuwalne słody mieszają się z chmielem, goryczka konkretna, trochę zalegająca.
Wysycenia: może trochę za duże, ale nie przeszkadza aż tak mocno.
Opakowanie: Kapitalne. Bardzo mi się podoba, jest kolorowe, rzuca się mocno w oczy. Dobry, śliski papier. Świetnie opisany skład oraz temperatura podawania. Kapsel oryginalny. Dobra robota.
Uwagi: Jak dla mnie to świetnie uwarzony jasny lager. Nie ma w nim nic za dużo, ani za mało. Według mnie tak własnie powinny wyglądać "dziesiątki". A w składzie mamy: słody Weyermann, pilzneński, monachijski, Caramunich, Carapils. Zaś z chmieli nasze polskie: Marynka i Lubelski :)
Piwo pasteryzowane, o ekstrakcie na poziomie 10,5 Plato i alkoholu 4,1 %. Więc mamy klasycznego, delikatnego pilsa. Wartość IBU w tym piwie wynosi 33. Piwko w swoim stylu, na piątkę z plusem. Spróbujcie i podzielcie się wrażeniami. Pozdrawiam.
niedziela, 4 stycznia 2015
Miodowe - pszczoły się obrażają :)
Otwieram sobie mój "magiczny schowek" i patrzę. Piwa ustawione w kolejce do picia :) A nie, dziś się wyłamię, bo ciekawi mnie już od dłuższego czasu pewna butelka. Więc sięgam trochę głębiej i wyciągam MIODOWE z regionalnego browaru Koreb w Łasku. Nie wiem w sumie dlaczego, ale sięgam po nie z przekonaniem, że będzie świetne. Czy spełniło moje oczekiwania? Lubię miód, więc może sama nazwa spowodowała miłe skojarzenia?
Kolor: jest bardzo ładny, złocisty i miodowy.
Piana: tu wielki zawód, niestety jej nie było, nie utworzyła się w ogóle :(
Zapach: słodowy, trochę taki metaliczny, lekko miodowy.
Smak: tu szału nie ma. Bardzo mdły, słodki, metaliczny posmak. Goryczka bardzo nieprzyjemna, jakaś taka sztuczna. Całość wodnista.
Wysycenie: znikome, praktycznie w ogóle go nie czułem. Tragedia.
Opakowanie: Tutaj akurat muszę pochwalić. Bardzo dobra szata graficzna, staranne wykonanie i pełen profesjonalizm. Całość w złotym kolorze, niewidocznym na zdjęciu niestety. Rzuca się w oczy i tak się zastanawiam teraz, czy to przypadkiem opakowanie nie spowodowało tak dużej chęci sięgnięcia po to piwo. Wiadomo, że człowiek sugeruje się wzrokiem, a etykieta naprawdę świetna.
Uwagi: Niestety, ale trzeba ocenić całokształt, to jedno z najgorszych piw, które ostatnimi czasy piłem. Namęczyłem się solidnie, a i tak nie dobrnąłem do końca. Szkoda, gdyby smak dopełnił wizualne doznania... Ekstraktu nie podano, alk. 7,2%. Jednak pocieszam się faktem, że z Korebu mam jeszcze kilka butelek innych piw. Mam nadzieję, że one będą dobre i zmienię zdanie :) Piwa nie polecam, ale może warto poznawać nawet to, co nie smakuje? Aaaa, z tym miodem to jak w tytule, pszczoły płakały jak piły tego miodziaka :)
Kolor: jest bardzo ładny, złocisty i miodowy.
Piana: tu wielki zawód, niestety jej nie było, nie utworzyła się w ogóle :(
Zapach: słodowy, trochę taki metaliczny, lekko miodowy.
Smak: tu szału nie ma. Bardzo mdły, słodki, metaliczny posmak. Goryczka bardzo nieprzyjemna, jakaś taka sztuczna. Całość wodnista.
Wysycenie: znikome, praktycznie w ogóle go nie czułem. Tragedia.
Opakowanie: Tutaj akurat muszę pochwalić. Bardzo dobra szata graficzna, staranne wykonanie i pełen profesjonalizm. Całość w złotym kolorze, niewidocznym na zdjęciu niestety. Rzuca się w oczy i tak się zastanawiam teraz, czy to przypadkiem opakowanie nie spowodowało tak dużej chęci sięgnięcia po to piwo. Wiadomo, że człowiek sugeruje się wzrokiem, a etykieta naprawdę świetna.
Uwagi: Niestety, ale trzeba ocenić całokształt, to jedno z najgorszych piw, które ostatnimi czasy piłem. Namęczyłem się solidnie, a i tak nie dobrnąłem do końca. Szkoda, gdyby smak dopełnił wizualne doznania... Ekstraktu nie podano, alk. 7,2%. Jednak pocieszam się faktem, że z Korebu mam jeszcze kilka butelek innych piw. Mam nadzieję, że one będą dobre i zmienię zdanie :) Piwa nie polecam, ale może warto poznawać nawet to, co nie smakuje? Aaaa, z tym miodem to jak w tytule, pszczoły płakały jak piły tego miodziaka :)
sobota, 3 stycznia 2015
"...pól malowanych zbożem rozmaitem, wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem..."
Ciągnie mnie do pszenicy. Sięgam więc po weizena, na którym mam nadzieję się nie zawieźć. Jan Długosz w "Rocznikach" pisał: "Wina i oliwy kraj ten dla ostrego północnego zimna nie ma; zamiast wina używa piwa, które robią z żyta, pszenicy i jęczmienia albo orkiszu."
Degustuję piwo z browaru Szałpiw (Wąsosz) o nazwie "BAMBER". Tak więc, długo się nie namyślając, odkapslowuję "napój bogów", który od samego początku swoim aromatem zachęca do spożycia. Widzę pola pełne złotej pszenicy... Oj, poniosło mnie. Jeszcze nie wziąłem go do ust. Ech, ten aromat...
Kolor: piękny, złoty i mętny.
Piana: Tu się trochę zawiodłem, bo miała grube oczka, ale utrzymała się całkiem nieźle. W końcu jakaś ładna koronka się utworzyła.
Zapach: rewelacja, bananowo-goździkowo-zbożowy odlot. Całość dopełnia nuta lekkich cytrusów. Można się doszukać lekkiego chlebowego aromatu.
Smak: jest dobrze. Banany mieszają się z piękną słodowością, lekki kwasek dodaje smaku. Nie jest męczące, pije się dobrze. Bardzo orzeźwiające piwo, dobre na lato. Pięknie wszystko zbalansowane, goryczka delikatnie wypełnia smak.
Wysycenie: dość słabe, wolałbym wyższe.
Opakowanie: Etykieta ogólnie mnie rozśmieszyła, jest taka humorystyczna, żółć dodaje ciepła. Ogólnie kolory fajnie stonowane. Kapsel golas, ale czarny. Etykieta dokładnie opisana - to lubię. Jest starannie wykonana. Napis na niej: "Z Bambergu na Górczyn się przyknaili, Nazad to było wiyncyj niż dwa wieki, Rug-cug patery na glanc wysmyczyli I rychtyk Bambry som wiarum zez eki". :)
Uwagi: Znalazłem w nim wszystko to, co chciałem. Bardzo dobre piwo. Użyto słodu pilzneńskiego, monachijskiego oraz pszennego. Chmielono naszą wspaniałą Marynką. Alkoholu 4,7 %, esktrakt na poziomie 12 Plato. Często słyszę od znajomych, że piwa pszeniczne są nudne, nie potrafią niczym zaskoczyć itd. Rodzajów weizena jest mnóstwo, zapewne nie trafili na dobrego pszeniczniaka. Szukajcie, a w końcu znajdziecie coś dla siebie.
Degustuję piwo z browaru Szałpiw (Wąsosz) o nazwie "BAMBER". Tak więc, długo się nie namyślając, odkapslowuję "napój bogów", który od samego początku swoim aromatem zachęca do spożycia. Widzę pola pełne złotej pszenicy... Oj, poniosło mnie. Jeszcze nie wziąłem go do ust. Ech, ten aromat...
Kolor: piękny, złoty i mętny.
Piana: Tu się trochę zawiodłem, bo miała grube oczka, ale utrzymała się całkiem nieźle. W końcu jakaś ładna koronka się utworzyła.
Zapach: rewelacja, bananowo-goździkowo-zbożowy odlot. Całość dopełnia nuta lekkich cytrusów. Można się doszukać lekkiego chlebowego aromatu.
Smak: jest dobrze. Banany mieszają się z piękną słodowością, lekki kwasek dodaje smaku. Nie jest męczące, pije się dobrze. Bardzo orzeźwiające piwo, dobre na lato. Pięknie wszystko zbalansowane, goryczka delikatnie wypełnia smak.
Wysycenie: dość słabe, wolałbym wyższe.
Opakowanie: Etykieta ogólnie mnie rozśmieszyła, jest taka humorystyczna, żółć dodaje ciepła. Ogólnie kolory fajnie stonowane. Kapsel golas, ale czarny. Etykieta dokładnie opisana - to lubię. Jest starannie wykonana. Napis na niej: "Z Bambergu na Górczyn się przyknaili, Nazad to było wiyncyj niż dwa wieki, Rug-cug patery na glanc wysmyczyli I rychtyk Bambry som wiarum zez eki". :)
Uwagi: Znalazłem w nim wszystko to, co chciałem. Bardzo dobre piwo. Użyto słodu pilzneńskiego, monachijskiego oraz pszennego. Chmielono naszą wspaniałą Marynką. Alkoholu 4,7 %, esktrakt na poziomie 12 Plato. Często słyszę od znajomych, że piwa pszeniczne są nudne, nie potrafią niczym zaskoczyć itd. Rodzajów weizena jest mnóstwo, zapewne nie trafili na dobrego pszeniczniaka. Szukajcie, a w końcu znajdziecie coś dla siebie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)