W moich rękach znalazło się dziś cacko. Warzone w browarze Ringwood, położonego na obrzeżach New Forest w Hampshire. Nazywa się BOON DOOGLE. Dłuższy już czas się męczyłem, aby nie spróbować go przed innymi. Jednak dłużej się nie da. Chyba czas zrobić sobie popcorn i usiąść z piwem oglądając jak w ostatnich przedbiegach dwóch kandydatów ubiega się o fotel prezydencki :) A jest bardzo ciekawie :) Wracając do tego trunku trzeba wspomnieć, że jest ono w stylu blond ale. Ciekaw jest bardzo, co tam też Anglicy wykombinowali i jakie dobroci w nim się znajdują. To zapraszam do piwnego świata Kuraka ;)
Kolor: ciemne, opalizujące złoto lekko wchodzące w pomarańcz.
Piana: niestety słaba, szybko zniknęła, ale krążek został do samego końca.
Zapach: słodowy, przyjemny, chmiel delikatny, ale wyraźny, cytrusy w tle.
Smak: Bardzo dobrze nachmielone, słodycz pięknie skomponowana z owocowym charakterem pomarańczy, brzoskwiń. Goryczka nie jest mocna, ale zdecydowana. Wyczuwam też trochę takiej delikatnej, biszkoptowej nuty, a może to maślane ciasteczka? Nie, nie myślcie, że mówię o diacetylu :)
Wysycenie: średnie.
Opakowanie: jest świetne. Właśnie w tej etykiecie jestem zakochany, mimo, że naprawdę tam nie ma nie wiadomo czego :) Jest dosyć skromna, ale ten rysunek dzika, który jest logiem browaru jest wg mnie kapitalny. Do tego podobają mi się czcionki i papier. Jest trochę taki pergaminowy. No, klasa. Bardzo mi się podoba. Do tego firmowy kapsel załatwia temat na piątkę z plusem.
Uwagi: Świetnie pijalny belg. Do tego trzeba dodać, że ma tylko 4,2% alkoholu. W opisie nie ma ekstraktu. Nie zawiodłem się na tym piwie. Cieszę się, że miałem przyjemność i okazję spróbować tego świetnego stylu w wykonaniu angielskiego browaru. A Wy co dziś robicie? Macie jakieś fajne plany? W momencie jak czytacie tego posta, ja jestem w pracy :( Więc za moje zdrówko wypijcie dziś jakieś piwo :) Pozdrawiam serdecznie.
.
piątek, 15 maja 2015
środa, 13 maja 2015
Lagerek na szybko :)
Dziś spędziłem bardzo przyjemny dzień, oby więcej takich. Czas jednak leci szybko. Słoneczko powoli chowa się za horyzontem. To znak, że po miło spędzonym dniu na świeżym powietrzu trzeba napić się piwka. Pogrzebałem trochę w moim składziku i wyjąłem lagera o nazwie FOHRENBURGER EDITION z Austrii. Po dniu kiedy jest się fizycznie zmęczonym, ale i zarazem zregenerowanym, lubię wypić chłodne piwko. Wchodzi elegancko :)
Kolor: jasnożółty, słomkowy.
Piana: obfita, drobna, biała, dosyć trwała.
Zapach: słodowy, chmielowy, lekkie kwiaty.
Smak: dobra baza słodowa, chmiel również wyczuwalny, goryczka średnia, ale nie najgorsza. Delikatnie szczypiący kwasek pod koniec.
Wysycenie: wysokie.
Opakowanie: ładne, skromne. Minimalistyczne. Bardzo ładny kapsel.
Uwagi: Nieźle przyswajalne piwo. W upały nadaje się idealnie. Gasi pragnienie i nawet orzeźwia. Za niedługo ciekawa degustacja zagranicznego piwka :) Alkoholu 4,8%. Tak sobie dzisiaj uzmysłowiłem jak bardzo naokoło nas jest zielono. Pięknie, wiosna na całego :) I Wam życzę udanych i słonecznych dni :) Zdrowie.
Kolor: jasnożółty, słomkowy.
Piana: obfita, drobna, biała, dosyć trwała.
Zapach: słodowy, chmielowy, lekkie kwiaty.
Smak: dobra baza słodowa, chmiel również wyczuwalny, goryczka średnia, ale nie najgorsza. Delikatnie szczypiący kwasek pod koniec.
Wysycenie: wysokie.
Opakowanie: ładne, skromne. Minimalistyczne. Bardzo ładny kapsel.
Uwagi: Nieźle przyswajalne piwo. W upały nadaje się idealnie. Gasi pragnienie i nawet orzeźwia. Za niedługo ciekawa degustacja zagranicznego piwka :) Alkoholu 4,8%. Tak sobie dzisiaj uzmysłowiłem jak bardzo naokoło nas jest zielono. Pięknie, wiosna na całego :) I Wam życzę udanych i słonecznych dni :) Zdrowie.
poniedziałek, 11 maja 2015
Górny ferment.
Nie chce mi się jutro iść do pracy, totalnie się nie chce. Co najgorsze, to mi się ostatnio nie chce opisywać nawet piw które piję. Mam ochotę sobie usiąść, nalać piwo i nic nie pisać. No, ale jak to tak. Chyba czas się ogarnąć, bo blog nie powstał po to żeby nic się na nim nie pojawiało. Czasem takie osłabienie motywacji prowadzi ku dobremu i do większego zaangażowania. Tyle prywaty. Czas zdegustować dziś piwo belgijskie LEUTE BOKBIER z browaru Van Steenberge z Ertvelde.
Kolor: ciemny brąz, rubinowe refleksy.
Piana: słaba, grubopęcherzykowa, beżowa.
Zapach: delikatne owoce z łąkowymi, kwiatowymi nutami. Słodowość też się przebija.
Smak: piwo treściwe, dosyć wytrawne. Jest dobra słodycz, palone smaki również czuć. Poza tym lekki alkohol, ale nie nachalny. Lekka przyprawa. Pod koniec delikatny kwasek.
Wysycenie: średnie.
Opakowanie: Fajny koziołek opiera się o beczkę z piwem. :) Bardzo ładny kapsel. Butelka mała, typowy bączek. Nic specjalnego.
Uwagi: Ciekawostka w tym piwie jest taka, że ten koźlak jest górnofermentacyjny. Stanowi to pewną niecodzienność, bowiem bock jest piwem dolnej fermentacji. Bardzo ciekawe rozwiązanie. Piłem ze smakiem, opisywałem z mniejszym ;) Niezły leń mnie dopadł, trzeba go szybko zwalczyć :) Nie ma łatwo. Alkoholu 7,5 %. Zdrowie.
Kolor: ciemny brąz, rubinowe refleksy.
Piana: słaba, grubopęcherzykowa, beżowa.
Zapach: delikatne owoce z łąkowymi, kwiatowymi nutami. Słodowość też się przebija.
Smak: piwo treściwe, dosyć wytrawne. Jest dobra słodycz, palone smaki również czuć. Poza tym lekki alkohol, ale nie nachalny. Lekka przyprawa. Pod koniec delikatny kwasek.
Wysycenie: średnie.
Opakowanie: Fajny koziołek opiera się o beczkę z piwem. :) Bardzo ładny kapsel. Butelka mała, typowy bączek. Nic specjalnego.
Uwagi: Ciekawostka w tym piwie jest taka, że ten koźlak jest górnofermentacyjny. Stanowi to pewną niecodzienność, bowiem bock jest piwem dolnej fermentacji. Bardzo ciekawe rozwiązanie. Piłem ze smakiem, opisywałem z mniejszym ;) Niezły leń mnie dopadł, trzeba go szybko zwalczyć :) Nie ma łatwo. Alkoholu 7,5 %. Zdrowie.
sobota, 9 maja 2015
Czarownica.
W trakcie ciszy przedwyborczej należy wypić, aby nasz nowy prezydent był godnym reprezentantem Narodu polskiego. Dłuższy już czas nie piłem piwa w stylu portera. Otóż dziś do tablicy wywołuję po raz kolejny rzemieślniczy browar Kraftwerk, który jest stosunkowo młody na rynku craftu. Jak będzie smakowała ta czarownica jestem ciekaw. Nazwa HEKSA nawiązuje do ciemnych mocy, ciemnych jak to piwo. Lubię portery, więc oczekiwania mam dość duże :)
Kolor: ciemnobrunatny, nieprzejrzysty.
Piana: słaba, niska, beżowa.
Zapach: bardzo wyraźna kawa, lekka paloność.
Smak: Czekolada, ale gorzka. Goryczka średnia, dobrze współgra z palonymi słodami. Nuty orzechowe i karmelowe.
Wysycenie: niskie.
Opakowanie: Ciekawe. Trochę rodem z komiksów. Etykieta całkiem znośnie opisana. Czekam na jakąś taką etykietę, która będzie zrywać papę z dachu. Widać, że na tym polu wiele się zmieniło na lepsze, ale jeszcze czekam na coś, co będzie prawdziwą bombą.
Uwagi: bardzo dobry porter. Smakował. Co ciekawe miał mało alkoholu, bo tylko 4,5%, zaś ekstraktu 13 Blg. Dość treściwe piwo, troszkę ciała ma. Zarazem jest delikatne, bardzo gładko przechodzi przez gardło i pozostawia przyjemny kawowy posmak na dłużej. Dobrej nocki. Nie zapomnijcie jutro o wyborach, nie zmarnujcie głosu :)
środa, 6 maja 2015
Biegacze :)
Późno się dziś pojawia wpis, ale człowiek nie ma ciągle na nic czasu. Dopiero wróciłem z pracy, ale na świeżo umieszczam recenzję piwa CUMBERLAND ALE z browaru Jennings. Angielskie piwo znane mi było z pozytywnych ocen moich znajomych, którzy mieli okazję go próbować. Jestem dziś padnięty, ale postaram się wytężyć swoje zmysły, aby w pełni opisać Wam jego walory. Dobrze, zabieram się, bo mnie noc zastanie :)
Kolor: ciemne złoto, mętne.
Piana: bardzo ładna, trwała, ładny lacing, drobnopęcherzykowa.
Zapach: słodowo-chmielowy. Nuty chlebowe, troszkę wyczułem owoców.
Smak: Dobra słodowość. Delikatna chmielowość ze słabą dość goryczką. Jest chleb bardzo wyraźny.
Wysycenie: wysokie.
Opakowanie: Bardzo profesjonalna etykieta przedstawiająca dwóch biegaczy. Piwo ma odświeżyć po ekstremalnym wysiłku. Osiłkowie biegają po górach, więc nie ma lekko. Bardzo mi się podoba. Kapsel oryginalny, ładnie się prezentuje w kolekcji.
Uwagi: Piwo smaczne, dobrze pijalne. Alkoholu 4,7%. Poza tym, tak sobie pomyślałem pijąc to piwo, że fajnie byłoby się go napić w takim tradycyjnym, angielskim pubie. Padam z nóg, czas zbierać się spać. Dobrej nocy i do kolejnej degustacji już w sobotę :)
Kolor: ciemne złoto, mętne.
Piana: bardzo ładna, trwała, ładny lacing, drobnopęcherzykowa.
Zapach: słodowo-chmielowy. Nuty chlebowe, troszkę wyczułem owoców.
Smak: Dobra słodowość. Delikatna chmielowość ze słabą dość goryczką. Jest chleb bardzo wyraźny.
Wysycenie: wysokie.
Opakowanie: Bardzo profesjonalna etykieta przedstawiająca dwóch biegaczy. Piwo ma odświeżyć po ekstremalnym wysiłku. Osiłkowie biegają po górach, więc nie ma lekko. Bardzo mi się podoba. Kapsel oryginalny, ładnie się prezentuje w kolekcji.
Uwagi: Piwo smaczne, dobrze pijalne. Alkoholu 4,7%. Poza tym, tak sobie pomyślałem pijąc to piwo, że fajnie byłoby się go napić w takim tradycyjnym, angielskim pubie. Padam z nóg, czas zbierać się spać. Dobrej nocy i do kolejnej degustacji już w sobotę :)
poniedziałek, 4 maja 2015
Doktorzy.
Oj, nie było tu jeszcze na blogu piwa z kontraktowego browaru Doctor Brew. Można zapytać, jakże mogłem przez tak długi czas nic nie degustować od doktorów. Przecież uchodzą za jeden z najlepszych browarów w Polsce, jeśli chodzi o rzemiosło. Ale jakoś tak wyszło i już. Wiele znanych blogerów i nie tylko rozpływa się kosztując ich trunki. Trzeba przyznać, że rzeczywiście ich piwa są naprawdę dobre. Dzisiaj w końcu sięgnąłem do "schowka" i wyciągnąłem butelkę MOLLY IPA. Jestem ciekaw jak smakuje.
Kolor: złoty, zmętnione.
Piana: wytworzyła mi się kiepska, drobna i nietrwała, brudziła szkło.
Zapach: bardzo intensywny, orzeźwiające owoce cytrusowe, najbardziej mango i grejpfrut.
Smak: bardzo rześkie, dominują właśnie cytrusy, słodycz przechodzi w solidną goryczkę, która trochę zalega. Bardzo lekkie i pijalne, być może to zasługa płatków ryżowych.
Wysycenie: dość wysokie.
Opakowanie: Etykiety doctorów mnie nie zachwycają, przeważnie są praktycznie identyczne i jakoś do mnie nie przemawiają. Nie można odmówić za to ładnie opisanego składu i najważniejszych informacji :) O kapsel to by się mogli z taką renomą postarać :)
Uwagi: Piwo z ekstraktem 16 Plato, alkohol ładnie schowany i wynosi 7,1 %. Goryczka na poziomie 95 IBU, więc powinno zrywać papę z dachu, a jest niesamowicie przyswajalna. Nie jest męcząca. Można powiedzieć, że to piwo w stylu double IPA jest bardzo dobre. Nie wiem kiedy je wypiłem, miałem wrażenie, że dopiero go nalałem, a już go nie było :) Chmiele: Chinok, Centennial, Mosaic, Ella oraz Topaz. Dobra robota Doctora Brew. Do następnego. Zdrowie :)
Kolor: złoty, zmętnione.
Piana: wytworzyła mi się kiepska, drobna i nietrwała, brudziła szkło.
Zapach: bardzo intensywny, orzeźwiające owoce cytrusowe, najbardziej mango i grejpfrut.
Smak: bardzo rześkie, dominują właśnie cytrusy, słodycz przechodzi w solidną goryczkę, która trochę zalega. Bardzo lekkie i pijalne, być może to zasługa płatków ryżowych.
Wysycenie: dość wysokie.
Opakowanie: Etykiety doctorów mnie nie zachwycają, przeważnie są praktycznie identyczne i jakoś do mnie nie przemawiają. Nie można odmówić za to ładnie opisanego składu i najważniejszych informacji :) O kapsel to by się mogli z taką renomą postarać :)
Uwagi: Piwo z ekstraktem 16 Plato, alkohol ładnie schowany i wynosi 7,1 %. Goryczka na poziomie 95 IBU, więc powinno zrywać papę z dachu, a jest niesamowicie przyswajalna. Nie jest męcząca. Można powiedzieć, że to piwo w stylu double IPA jest bardzo dobre. Nie wiem kiedy je wypiłem, miałem wrażenie, że dopiero go nalałem, a już go nie było :) Chmiele: Chinok, Centennial, Mosaic, Ella oraz Topaz. Dobra robota Doctora Brew. Do następnego. Zdrowie :)
piątek, 1 maja 2015
Czarna Góra.
Browar Cerna Hora to najstarszy działający browar na Morawach, który do chwili obecnej zachował swój historyczny wygląd. Pierwsze informacje o browarze znajdziemy w dokumencie z 28 października 1530 roku. Jednak początki browarnictwa w okolicach browaru przypominały szynki z 1355 roku. Do końca XIX wieku, gospodarzami browaru byli właściciele okolicznych posiadłości. W 1986 roku założona została Rolnicza Browarniczo-Słodownicza Spółka Akcyjna w mieście Cerna Hora, która zarządzała browarem do chwili jego upaństwowienia. Po stu latach zmieniła się spółka i właścicielem jest do dnia dzisiejszego. W browarze zachowano klasyczną technologię produkcji piwa. Zapraszam na CERNA HORA KVASAR S MEDEM.
Kolor: złoto z jasnymi refleksami.
Piana: grube pęcherze, szybko się dziurawiła, bardzo nietrwała.
Zapach: słodowo-chmielowy z nutą słodyczy miodowej, ale trochę sztucznej.
Smak: dobra baza słodowa z akcentami chmielowymi, goryczka niska. Lekka chmielowość.
Wysycenie: wysokie.
Opakowanie: Dobre napisy, całkiem fajna etykieta. Informuje, że jest w piwie miód. Nie wiem czy Kubuś Puchatek byłby z niego zadowolony, ale info jest ;) Jak tak się przyglądam z każdej strony to naprawdę jest ciekawa ta etykieta. Podoba mi się.
Uwagi: Alkohol 5,7%, ekstraktu nie podano. Obstawiam, że jest gdzieś na granicy 13-14 Plato. Piwo dobre. Słody w nim są tak wyraźne, że każdy łyk daje przyjemność. Czeskie piwa są dobre. Lubię je. I niech tak zostanie. A Wy piliście tego browara? Jak wrażenia?
Subskrybuj:
Posty (Atom)