I po raz kolejny, idąc za ciosem postanowiłem skosztować piwo z rosyjskiego browaru, którego już gościłem na blogu. Zostało mi w moim schowku jeszcze jedno, ostatnie już z tej "serii" i dzielę się z Wami moimi odczuciami. Wybaczcie , że nie będę się dziś silił na długi wstęp, padnięty jestem, wróciłem właśnie z pracy. Oto CHAMOWNIKI MONACHIJSKIE z browaru Moskovskaja Pivovarennaja Kompanija.
Kolor: miedziano - bursztynowy, klarowny.
Piana: mocno trwała, ale robi się z niej czapa, biała, grube i średnie pęcherze.
Zapach: Zdecydowanie słodowy. I trochę karmelowy, przez chwilę miałem wrażenie jakbym wąchał marcowe.
Smak: Dobrze zbalansowana goryczka. Trochę cierpka. Słody obecne, trochę chlebka :) Piwo mało treściwe, dość wodniste.
Wysycenie: średnie.
Opakowanie: świetne , jak pozostałe, które opisywałem.
Uwagi: Mogę stwierdzić, że monachijskie było najsłabsze z trzech, które zasmakowałem. Ekstrakt 13 Blg, alkohol 5,5%. Jakoś nie porywa, nie unosi, nie ma niczego co mogłoby na dłużej zapaść w pamięci. Dobrej nocy.
.
poniedziałek, 15 czerwca 2015
sobota, 13 czerwca 2015
Rosja w natarciu ;)
Dzisiejszy dzień był mega intensywny od samego rana. Wszystko całkiem do zniesienia, ale upał, a raczej skwar dnia dzisiejszego daje mocno w kość. Powietrze duszne, żar leje się z nieba. To są takie wiosenne dni, które przypominają raczej letnie upały. I co najlepsze, nawet najwięksi przeciwnicy tego trunku z wielką chęcią sięgają po schłodzone pilsnery i lagery. A piwo "wchodzi" z taką łatwością, że ho, ho. Nie ma się dziś też zastanawiać i być wybrednym. Wybrałem piwo z rosyjskiego browaru, który już był na blogu. Przed Wami piwo o nazwie CHAMOWNIKI WIEDEŃSKIE. W upalny dzień z pomocą przychodzi Rosja. Nie taki diabeł straszny jak go malują ;)
Kolor: jasny bursztyn.
Piana: spora, dość trwała, drobna i biała, pozostaje na szkle
Zapach: lekka nuta słodowa oraz chmielowa. Nic innego nie wyczułem, ale przy takiej temperaturze było to zbawienne :)
Smak: trzeba przyznać, że piwo jest bardzo czyste. Wyczuwalny słód, delikatny i subtelny. Chmiel też da się wyczuć, goryczka całkiem mocna. Lekki chlebek przy finiszu.
Wysycenie: słabe ku średniemu.
Opakowanie: jak już wspominałem przy poprzedniej recenzji piwa z tej "stajni", bardzo ładna butelka. Wszystko porządnie wykonane, kapsel do zerwania. Trzeba przyznać, że naprawdę przyjemnie się na tą butelkę patrzy.
Uwagi: Idealne piwko na upalny dzień. Dobry i smaczny lager wiedeński. Pamiętajcie jednak żeby w takie upały nie przesadzić z alkoholem , bo może to być naprawdę groźne. Miejcie głowę na karku. Ekstrakt 11 Blg o zawartości alkoholu 4,5 %. Lekki, może trochę wodnisty, ale gaszący pragnienie lager. Smacznego :)
Kolor: jasny bursztyn.
Piana: spora, dość trwała, drobna i biała, pozostaje na szkle
Zapach: lekka nuta słodowa oraz chmielowa. Nic innego nie wyczułem, ale przy takiej temperaturze było to zbawienne :)
Smak: trzeba przyznać, że piwo jest bardzo czyste. Wyczuwalny słód, delikatny i subtelny. Chmiel też da się wyczuć, goryczka całkiem mocna. Lekki chlebek przy finiszu.
Wysycenie: słabe ku średniemu.
Opakowanie: jak już wspominałem przy poprzedniej recenzji piwa z tej "stajni", bardzo ładna butelka. Wszystko porządnie wykonane, kapsel do zerwania. Trzeba przyznać, że naprawdę przyjemnie się na tą butelkę patrzy.
Uwagi: Idealne piwko na upalny dzień. Dobry i smaczny lager wiedeński. Pamiętajcie jednak żeby w takie upały nie przesadzić z alkoholem , bo może to być naprawdę groźne. Miejcie głowę na karku. Ekstrakt 11 Blg o zawartości alkoholu 4,5 %. Lekki, może trochę wodnisty, ale gaszący pragnienie lager. Smacznego :)
środa, 10 czerwca 2015
Koncerniak, a co :D
Czasami bywa się w pubach, lokalach, gdzie nie serwuje się piw rzemieślniczych, a człowiek nie wielbłąd - napić się musi. Więc po obejrzeniu repertuaru w pizzerii, która znajduje się rzut beretem od mojego miejsca zamieszkania, postanowiłem wziąć na swój język koncernowe piwo. KSIĄŻĘCE ZŁOTE PSZENICZNE. Meczyk sobie obejrzałem, kolację zjadłem i zadowolony wróciłem do domku :) A oto moje doznania :D he he.
Kolor: ciemne złoto, lekka żółć, mętne.
Piana: biała, nietrwała.
Zapach: hmmmm, coś mało wyrazisty. Słodycz wyczułem. Reszta jakaś mdła.
Smak: Tu również zagwostka. Banana nie wyczułem. Goryczka była, ale jakaś taka sztuczna. No cóż, nie jest za dobrze.
Wysycenie: niskie, zdecydowanie za niskie.
Opakowanie: podoba mi się, jest naprawdę ładne. Złoto ładnie się prezentuje.
Uwagi: Powiem tak, to piwo nie leżało nawet koło pszeniczniaka. Nieładnie robić ludzi w balona, a włodarze browaru to właśnie czynią. Piwo nie spełnia podstawowych elementów składowych piwa pszenicznego. W ogóle uderzyła mnie jego sztuczność. Powiem szczerze, że zawiodłem się bardzo. Do zaś :)
Kolor: ciemne złoto, lekka żółć, mętne.
Piana: biała, nietrwała.
Zapach: hmmmm, coś mało wyrazisty. Słodycz wyczułem. Reszta jakaś mdła.
Smak: Tu również zagwostka. Banana nie wyczułem. Goryczka była, ale jakaś taka sztuczna. No cóż, nie jest za dobrze.
Wysycenie: niskie, zdecydowanie za niskie.
Opakowanie: podoba mi się, jest naprawdę ładne. Złoto ładnie się prezentuje.
Uwagi: Powiem tak, to piwo nie leżało nawet koło pszeniczniaka. Nieładnie robić ludzi w balona, a włodarze browaru to właśnie czynią. Piwo nie spełnia podstawowych elementów składowych piwa pszenicznego. W ogóle uderzyła mnie jego sztuczność. Powiem szczerze, że zawiodłem się bardzo. Do zaś :)
niedziela, 7 czerwca 2015
Pszenica z czarnej góry.
Kolejny raz przyszła pora, aby na blogu opisać piwo z browaru Cerna Hora. A dziś prezentuję Wam CERNA HORA VELEN, czyli piwo pszenicznego. Kiedyś to właśnie ten styl był moim najbardziej ulubionym. Jednak po czasie mi się to zmieniło. Obecnie wolę czarne stouty i portery. Jednak zawsze z wielką przyjemnością sięgam po pszeniczniaki. Za nami finał Ligi Mistrzów, znamy mistrza Polski, emocje już za nami, a przed nami jak zawsze to co najlepsze.. piwo :)
Kolor: delikatnie mętne w złotym kolorze.
Piana: biała, średniopęcherzykowa, nietrwała, szybko zniknęła.
Zapach: bardzo klasyczny i przyjemny, banany, goździki, nuty owocowe.
Smak: banany mieszają się z goździkami, delikatny kwasek wyczuwalny.
Wysycenie: niskie.
Opakowanie: nie ma szału, ale nie ma też co narzekać. Kapsel ładny, oryginalna, ciekawa krawatka zrobione ze sreberka.
Uwagi: Piwo poprawne. Nie można się za bardzo czepiać. Może trochę mało wyraziste. Czegoś w nim brakło. Ekstrakt nie podany, alkohol 4,8%. Piwo pasteryzowane.
Kolor: delikatnie mętne w złotym kolorze.
Piana: biała, średniopęcherzykowa, nietrwała, szybko zniknęła.
Zapach: bardzo klasyczny i przyjemny, banany, goździki, nuty owocowe.
Smak: banany mieszają się z goździkami, delikatny kwasek wyczuwalny.
Wysycenie: niskie.
Opakowanie: nie ma szału, ale nie ma też co narzekać. Kapsel ładny, oryginalna, ciekawa krawatka zrobione ze sreberka.
Uwagi: Piwo poprawne. Nie można się za bardzo czepiać. Może trochę mało wyraziste. Czegoś w nim brakło. Ekstrakt nie podany, alkohol 4,8%. Piwo pasteryzowane.
sobota, 6 czerwca 2015
Chłód klasztoru.
Dziś był upalny dzień. Właśnie siedzę sobie na balkonie i mimo późniejszej pory jest wyjątkowo duszno. Powietrze wisi w powietrzu. Człowiek siedzi, nic nie robi i się poci. Czas na ochłodę rodem z klasztoru, jego chłodnych murów. Przedstawiam piwo ST. SEBASTIAAN DARK z browaru Sterkens. Ciekawy jestem czy jest godne swojej ceny, a kosztuje niemało, bo aż 28 zł. Ok, trzeba schłodzić się od środka ;) Zapraszam na belgijskie brown ale.
Kolor: ciemnobrązowy, lekko mętny, z rubinowymi refleksami.
Piana: beżowa, zbita, drobna, pięknie zdobi szkło.
Zapach: piękna owocowość, naprawdę wybitna. Do tego wyczuwam dobre słody.
Smak: tu też istny festiwal smaków :) cytrusowe akcenty świetnie komponują się z chmielem, goryczka średnia. Delikatne słody przechodzą trochę w cynamon. A pod koniec wyczułem kawę, zaskoczenie na maksa.
Wysycenie: średnie.
Opakowanie: Świetna butelka, która jest zamknięta na kapsel, a do tego ma porcelankę. Butelka jest na tyle ładna, że może posłużyć w domowej kuchni. Można w niej trzymać syropy i nalewki :) Jest bardzo ciężka. Ładna etykieta, święty Sebastian w roli głównej. Bardzo to wszystko schludne i dopasowane.
Uwagi: Bardzo pijalne i pyszne piwo. Belg dał radę, warte było swojego grosza. Dostarczyło mi wielu świetnych doznań. Polecam zdecydowanie. Alkohol na poziomie 6,9%, ekstraktu nie podano. Dobrej nocy i błogosławionej jutrzejszej niedzieli. Do zaś :)
Kolor: ciemnobrązowy, lekko mętny, z rubinowymi refleksami.
Piana: beżowa, zbita, drobna, pięknie zdobi szkło.
Zapach: piękna owocowość, naprawdę wybitna. Do tego wyczuwam dobre słody.
Smak: tu też istny festiwal smaków :) cytrusowe akcenty świetnie komponują się z chmielem, goryczka średnia. Delikatne słody przechodzą trochę w cynamon. A pod koniec wyczułem kawę, zaskoczenie na maksa.
Wysycenie: średnie.
Opakowanie: Świetna butelka, która jest zamknięta na kapsel, a do tego ma porcelankę. Butelka jest na tyle ładna, że może posłużyć w domowej kuchni. Można w niej trzymać syropy i nalewki :) Jest bardzo ciężka. Ładna etykieta, święty Sebastian w roli głównej. Bardzo to wszystko schludne i dopasowane.
Uwagi: Bardzo pijalne i pyszne piwo. Belg dał radę, warte było swojego grosza. Dostarczyło mi wielu świetnych doznań. Polecam zdecydowanie. Alkohol na poziomie 6,9%, ekstraktu nie podano. Dobrej nocy i błogosławionej jutrzejszej niedzieli. Do zaś :)
środa, 3 czerwca 2015
Miasto Londyn :)
Sięgam dziś po butelkę piwa o nazwie LONDON PRIDE z browaru Fuller,s. Dziś był taki upał, że nie mam na nic siły, od rana przygotowywanie ołtarza na Boże Ciało, później trening i w końcu podsumowanie dnia z piwem w ręku. Tak, chłodnym i smacznym złotym trunkiem, który jest najwspanialszym zwieńczeniem skwaru dnia dzisiejszego :) London jest bardzo popularnym złocistym napojem w Anglii i nie tylko. To startujemy.
Kolor: lekki bursztyn, lekko zaparzona herbata.
Piana: zwarta, biała, drobna i nawet trwała.
Zapach: słodowo - chmielowy, lekki aromat ziół, delikatny biszkopt.
Smak: dobra baza słodowa, wyczuwam owoce, lekki chmiel. Goryczka jest na poziomie średnim.
Wysycenie: średnie.
Opakowanie: jak na zdjęciu powyżej, logo browaru w głównym miejscu. Wszystko na miejscu i ładnie stonowane. Kapsel oryginał , ogólnie czerwień rządzi :)
Uwagi: Powiem szczerze, że mnie nie urzekło to piwo, ale było poprawne. Taki średniak. Poza tym dzisiaj zapewne smakowało i tak bardziej, bo gardło było nieźle przesuszone :) Fajnie ochłodziło i dodało energii. Ekstrakt nie podano, ale pewnie około 12, skoro alkoholu 4,7 %. Dobrej nocki.
Kolor: lekki bursztyn, lekko zaparzona herbata.
Piana: zwarta, biała, drobna i nawet trwała.
Zapach: słodowo - chmielowy, lekki aromat ziół, delikatny biszkopt.
Smak: dobra baza słodowa, wyczuwam owoce, lekki chmiel. Goryczka jest na poziomie średnim.
Wysycenie: średnie.
Opakowanie: jak na zdjęciu powyżej, logo browaru w głównym miejscu. Wszystko na miejscu i ładnie stonowane. Kapsel oryginał , ogólnie czerwień rządzi :)
Uwagi: Powiem szczerze, że mnie nie urzekło to piwo, ale było poprawne. Taki średniak. Poza tym dzisiaj zapewne smakowało i tak bardziej, bo gardło było nieźle przesuszone :) Fajnie ochłodziło i dodało energii. Ekstrakt nie podano, ale pewnie około 12, skoro alkoholu 4,7 %. Dobrej nocki.
poniedziałek, 1 czerwca 2015
Rewolucje na Warmii.
Kolejne piwo z browaru Kormoran o nazwie WARMIŃSKIE REWOLUCJE. Na myśl przychodzi mi znany program związany z kulinarnym światem :) A jakie to rewolucje czekają mnie w tej butelce? Zaraz się przekonamy. Ostatnio pogoda jakaś taka ciężka, raz zimno, raz gorąco, raz świeci słońce, raz pochmurno. Trzeba jakoś złapać równowagę w tej pogodzie, a jak inaczej jak nie przy złotym trunku :)
Kolor: jasne złoto, trochę mętne.
Piana: nie za duża, ale biała i drobna, ładnie zostaje na szkle.
Zapach: piękny, owocowy z nutami kwiatowymi, łąkowymi i ziołowymi.
Smak: Zioła, zioła, zioła :D Jest super. Goryczka całkiem konkretna. Wyraźnie czuć, że nie jest to zwyczajny lager. Zdecydowanie Kormoran zaczerpnął z ducha craftu. Nie da się tego ukryć już w aromacie, a tym bardziej w smaku. Dobra słodowość.
Wysycenie: za wysokie, szczypie po języku.
Opakowanie: Bardzo dobra robota, ładne i porządne. Rzuca się w oczy, a literka C i E w Rewolucjach potwierdza tylko, że naprawdę jest wszystko na odwrót niż w klasycznym lagerze :) Tłoczenie na butelce mi się podobają. Do tego oryginalny kapsel robi robotę na 5.
Uwagi: Ale co my tu mamy nadzwyczajnego? Ano to, że zastosowano tu odwrotne chmielenie. Na goryczkę sypnęli Sybillę, a na aromat Marynkę. Dodatkowo chmielili na zimno. Piwo pije się wyśmienicie, jest delikatne i aksamitne. Naprawdę dobra robota. Ekstrakt 12,5 Plato, alkoholu 5,2 %. Niech Wam się powodzi w tym nowym tygodniu :)
Kolor: jasne złoto, trochę mętne.
Piana: nie za duża, ale biała i drobna, ładnie zostaje na szkle.
Zapach: piękny, owocowy z nutami kwiatowymi, łąkowymi i ziołowymi.
Smak: Zioła, zioła, zioła :D Jest super. Goryczka całkiem konkretna. Wyraźnie czuć, że nie jest to zwyczajny lager. Zdecydowanie Kormoran zaczerpnął z ducha craftu. Nie da się tego ukryć już w aromacie, a tym bardziej w smaku. Dobra słodowość.
Wysycenie: za wysokie, szczypie po języku.
Opakowanie: Bardzo dobra robota, ładne i porządne. Rzuca się w oczy, a literka C i E w Rewolucjach potwierdza tylko, że naprawdę jest wszystko na odwrót niż w klasycznym lagerze :) Tłoczenie na butelce mi się podobają. Do tego oryginalny kapsel robi robotę na 5.
Uwagi: Ale co my tu mamy nadzwyczajnego? Ano to, że zastosowano tu odwrotne chmielenie. Na goryczkę sypnęli Sybillę, a na aromat Marynkę. Dodatkowo chmielili na zimno. Piwo pije się wyśmienicie, jest delikatne i aksamitne. Naprawdę dobra robota. Ekstrakt 12,5 Plato, alkoholu 5,2 %. Niech Wam się powodzi w tym nowym tygodniu :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
