Dzisiaj złowieszczo z nazwy. Browar Kraftwerk uwarzył w Olbrachcie piwo. Z samego stylu jest niezwykłe. Otóż mamy do czynienia z arcyciekawym połączeniem. Amerykańce w zespole z żytnią wędzonką :) Nazwa jest upiorna, ale patrząc na butelkę można się uśmiechnąć. Otóż piwo nazywa się ZMORA. Już się nie mogę doczekać, kiedy już wleje je do kieliszka i rozpocznę degustację. Jesteście gotowi? Ruszamy...
Kolor: złocisty, zmętniony.
Piana: nędzna, brak koronki.
Zapach: jest na wędzono, zdecydowanie. Da się wyczuć żytni powiew z dobrą słodowością.
Smak: Czuję wędzonkę, lekkie zioła. Trochę kisielowaty, co nie jest dziwne przy życie. Goryczka solidna i lekko zalegająca. Delikatnie pod koniec wyczułem owoce. Ale bardzo skąpo z estrami.
Wysycenie: średnie.
Opakowanie: świetne :) Zmora piwna całkiem ładnie i komicznie prezentuje się wśród serduszek, torebki i bucików :) ładna z niej dziewczyna :) Trzeba przyznać, że doskonale prezentuje się ta etykieta. Kapsel czarny, golas.
Uwagi: Piwo smaczne, jest ciekawym wytworem. Zmora to piwo jasne, pasteryzowane oraz niefiltrowane. Użyto chmieli Chinook, Simcoe i Cascade. Drożdże US-04. Ekstrakt 12,5 Plato. Wyciągnięto z tego 4,9 % alkoholu. Najlepiej smakuje w temp. 10-12 C. Kupujcie i degustujcie. To są takie chwile kiedy się doskonale wie, że wypite piwo było warte swojej ceny. Wtedy wydane pieniądze nie bolą, ale cieszą. Pozdrawiam Was serdecznie.
.
wtorek, 28 lipca 2015
poniedziałek, 27 lipca 2015
Grodziskie rządzi.
Ostatnimi czasy w świecie piwnym coraz częściej mówi się o browarach, które wskrzeszają stary i świetny, polski styl piwa, a mianowicie grodziskie. Piwo dymione, jasne, dobrze nasycone to nasz świetny towar z którego naprawdę Polska powinna być dumna. Nie było go jeszcze na blogu, a właśnie dziś zaczynamy przegląd naszych perełek craftowych. Jestem świeżo po zakupach. Magiczny schowek wypełnił się piwami rzemieślniczymi, bardzo ciekawymi i oryginalnymi. Dlatego nie ma co dłużej przeciągać. Dziś zapraszam na PIOTRKA Z BAGIEN - A LA GRODZISKIE z browaru Jan Olbracht z Piotrkowa Trybunalskiego :)
Kolor: jasnozłocisty, lekko zmętniony.
Piana: bielutka, drobna, dość szybko opadała. Koronka słaba.
Zapach: bardzo delikatna wędzonka, ale mieści się w stylu ( grodziskie nie ma walić wędzonką na maksa) Delikatne słody, lekki chmiel.
Smak: bardzo lekkie, ta lekkość porywa. Stonowane słody, niska wędzonka, piękna chmielowość. Klasa. Goryczka całkiem mocna. Pod koniec miałem wrażenie lekkiej wodnistości.
Wysycenie: wysokie.
Opakowanie: Kapitalne. Ma w sobie coś co mi się bardzo podoba. W tle stwora ( początkowo myślałem, że to niedzwiedź) widać wyraźnie jakiś bór, bagna itd. Rodem z jakiegoś thrillera :) Piwo nosi serię Piotrek z bagien. Etykiety się niczym nie różnią, poza kolorem. Tylko zmienia się nazwa stylu. Kapsel oryginalny z głową króla Jana. Pomysł na etykietę trafiony.
Uwagi: Dobrze pijalne. Bardzo szybko je wypiłem. Nawet się nie obejrzałem. Ekstrakt 8 Plato, alkohol 2,7% , IBU 24. Nic, tylko pić. Degustowałem grodzisza po raz pierwszy, zrobił niezwykłe wrażenie. Znając jego historię brałem każdy łyk z wielką dozą szacunku dla przodków. Bo Polak to potrafi wiele rzeczy. I są naprawdę świetne. Ten styl piwa musicie koniecznie spróbować, dajcie się ponieść piwnemu szaleństwu. Jednak Kurak przestrzega: Zachowajcie umiar i głowę. Bo cel bloga nigdy nie zejdzie na drugi plan. Mimo wszystko pamiętajcie, że to mega wkręca. Raz spróbujesz piwa rzemieślniczego i nigdy więcej nie będziesz chciał patrzeć na koncernówki. Będziesz chciał poznawać coraz to nowe smaki. Na blogu doświadczyliśmy dziś nowego stylu, jeszcze się pojawi. Wasze zdrowie.
Kolor: jasnozłocisty, lekko zmętniony.
Piana: bielutka, drobna, dość szybko opadała. Koronka słaba.
Zapach: bardzo delikatna wędzonka, ale mieści się w stylu ( grodziskie nie ma walić wędzonką na maksa) Delikatne słody, lekki chmiel.
Smak: bardzo lekkie, ta lekkość porywa. Stonowane słody, niska wędzonka, piękna chmielowość. Klasa. Goryczka całkiem mocna. Pod koniec miałem wrażenie lekkiej wodnistości.
Wysycenie: wysokie.
Opakowanie: Kapitalne. Ma w sobie coś co mi się bardzo podoba. W tle stwora ( początkowo myślałem, że to niedzwiedź) widać wyraźnie jakiś bór, bagna itd. Rodem z jakiegoś thrillera :) Piwo nosi serię Piotrek z bagien. Etykiety się niczym nie różnią, poza kolorem. Tylko zmienia się nazwa stylu. Kapsel oryginalny z głową króla Jana. Pomysł na etykietę trafiony.
Uwagi: Dobrze pijalne. Bardzo szybko je wypiłem. Nawet się nie obejrzałem. Ekstrakt 8 Plato, alkohol 2,7% , IBU 24. Nic, tylko pić. Degustowałem grodzisza po raz pierwszy, zrobił niezwykłe wrażenie. Znając jego historię brałem każdy łyk z wielką dozą szacunku dla przodków. Bo Polak to potrafi wiele rzeczy. I są naprawdę świetne. Ten styl piwa musicie koniecznie spróbować, dajcie się ponieść piwnemu szaleństwu. Jednak Kurak przestrzega: Zachowajcie umiar i głowę. Bo cel bloga nigdy nie zejdzie na drugi plan. Mimo wszystko pamiętajcie, że to mega wkręca. Raz spróbujesz piwa rzemieślniczego i nigdy więcej nie będziesz chciał patrzeć na koncernówki. Będziesz chciał poznawać coraz to nowe smaki. Na blogu doświadczyliśmy dziś nowego stylu, jeszcze się pojawi. Wasze zdrowie.
piątek, 24 lipca 2015
Żegnamy Anglię :)
Koniec. Nie, nie bloga :) Dzisiejszym wpisem kończę degustację serii angielskiej. Piwa z Wielkiej Brytanii oceniam na bardzo dobrym poziomie. Wiele z nich mi smakowało, niektóre nie urzekły, ale jedno mogę stwierdzić. Było warto, za co po raz kolejny dziękuje koledze z Anglii, który przywiózł mi te wszystkie cacka. Tak więc odkapslowuję ostatnie, bo od poniedziałku zaczynamy fantastyczną podróż po piwach craftowych. A dzisiaj spójrzcie na SPITFIRE KENTISH ALE z browaru Shepherd Neame.
Kolor: mocno zaparzonej herbaty wpadający w lekką czerwień.
Piana: drobna, lekko złamana biel, średniotrwała, słaby lacing.
Zapach: mocno owocowy
Smak: tu również dominują owoce, lekka podbudowa słodowa, goryczka niska.
Wysycenie: średnie.
Opakowanie: ładne, jak widzicie barwy Anglii. Butelka przeźroczysta. Kapsel oryginalny, przypominający barwami Pepsi. Ogólnie na plus wszystko.
Uwagi: Piwo całkiem niezłe. Myślę, że podkreśla ogólnie pozytywną degustację piw z tego państwa. Jestem zadowolony. To niebywałe próbować tyle styli i odmian piw, za każdym razem wyczuwać czasem naprawdę subtelne różnice. Spitfire uraczył mnie alkoholem na poziomie 4,5%. Spokojnej soboty i niedzieli. Nabierzcie sił przed nowym tygodniem. A w poniedziałek na blogu po raz pierwszy pojawi się pewien styl, którego nie było. Nic więcej nie zdradzę, ale śledzcie wpis. Pozdrowienia.
Kolor: mocno zaparzonej herbaty wpadający w lekką czerwień.
Piana: drobna, lekko złamana biel, średniotrwała, słaby lacing.
Zapach: mocno owocowy
Smak: tu również dominują owoce, lekka podbudowa słodowa, goryczka niska.
Wysycenie: średnie.
Opakowanie: ładne, jak widzicie barwy Anglii. Butelka przeźroczysta. Kapsel oryginalny, przypominający barwami Pepsi. Ogólnie na plus wszystko.
Uwagi: Piwo całkiem niezłe. Myślę, że podkreśla ogólnie pozytywną degustację piw z tego państwa. Jestem zadowolony. To niebywałe próbować tyle styli i odmian piw, za każdym razem wyczuwać czasem naprawdę subtelne różnice. Spitfire uraczył mnie alkoholem na poziomie 4,5%. Spokojnej soboty i niedzieli. Nabierzcie sił przed nowym tygodniem. A w poniedziałek na blogu po raz pierwszy pojawi się pewien styl, którego nie było. Nic więcej nie zdradzę, ale śledzcie wpis. Pozdrowienia.
wtorek, 21 lipca 2015
Polski czas.
Długo już nie było nic polskiego na blogu. Oj, długo. Pora to zmienić, w sobotę ostatnie angielskie piwo. Później rozpoczynamy mega wycieczkę po polskich craftach :) Kurak w końcu był na zakupach, ciężko się zdecydować jakie piwka wybierać, gdy wybór jest tak duży. Ale dokonałem go i jestem mega zadowolony. Stałem się posiadaczem kilkunastu, niezwykle ciekawych piw. Od poniedziałku zaczną się ukazywać ich recenzje. A dzisiaj również w barwach narodowych, a mianowicie browar Braniewo przedstawia BRANIEWO JASNE PEŁNE.
Kolor: złoty.
Piana: niezbyt trwała i obfita, kremowa.
Zapach: całkiem przyjemny, lekko chmielowo, ale też dosyć słodko.
Smak: Słodkie, goryczka niska. Trochę żelazne, z lekkim kwaskiem pod koniec.
Wysycenie: średnie.
Opakowanie: nie jest brzydkie. Bardzo ładny kapsel.
Uwagi: Nie mam szczególnie dużo uwag. Piwo fajnie weszło w upał. Minus za te żelastwo w smaku. Ogólnie jednak przyzwoite. Takie trochę z niego jasne pełne jak ze mnie Papież, ale już nie narzekajmy. W skwary smakuje nie najgorzej :) Zauważam coraz większe zainteresowanie dobrym piwem wśród swoich znajomych. Bardzo to cieszy i daje szansę , że i oni zostaną beer geekami :D Zdrowie :)
Kolor: złoty.
Piana: niezbyt trwała i obfita, kremowa.
Zapach: całkiem przyjemny, lekko chmielowo, ale też dosyć słodko.
Smak: Słodkie, goryczka niska. Trochę żelazne, z lekkim kwaskiem pod koniec.
Wysycenie: średnie.
Opakowanie: nie jest brzydkie. Bardzo ładny kapsel.
Uwagi: Nie mam szczególnie dużo uwag. Piwo fajnie weszło w upał. Minus za te żelastwo w smaku. Ogólnie jednak przyzwoite. Takie trochę z niego jasne pełne jak ze mnie Papież, ale już nie narzekajmy. W skwary smakuje nie najgorzej :) Zauważam coraz większe zainteresowanie dobrym piwem wśród swoich znajomych. Bardzo to cieszy i daje szansę , że i oni zostaną beer geekami :D Zdrowie :)
niedziela, 19 lipca 2015
Piwo z legendą.
Przy dzisiejszym upale zaczerpniemy trochę belgijskich klimatów. W przyszłym tygodniu na upragnione zakupy :) Rozpoczynamy nowy tydzień. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie okres wakacyjny, urlopowy, czy jak go zwał, to czas rozmyślania. Tak, sentymentalnych wspomnień. Wtedy to często dumam o okresie w moim życiu, kiedy to miałem lat 16, 17 czy 18. I tak przesuwam się w wieku aż do dziś. To ponoć oznaka starzenia się, ale już tak mam od bardzo dawna i dobrze mi z tym. Najlepiej jak towarzyszy temu dobre szkło, a w nim jeszcze lepsze piwo. Rozmyślaniom życiowym towarzyszy mi dziś GRIMBERGER BLONDE, trunek jednego z największych belgijskich browarów - Alken Maes.
Kolor: jasnozłoty, klarowny.
Piana: średniopęcherzykowa, słaba, nietrwała, słabo "zdobi".
Zapach: lekkie przyprawy, drożdże, lekka owocowość.
Smak: słody wyraźne, lekkie banany i kolendra, delikatny kwasek, chmielowa goryczka.
Wysycenie: średnie ku wysokiemu.
Opakowanie: piwo wyjątkowo puszkowe. Piwo z feniksem odradzającym się z popiołów :)
Uwagi: Piwko ma niezła historię. Otóż w 1228 założono w Grimbergen, na północy Belgii, klasztor. Miał zasłynąć z doskonałego piwa. Po 14 latach klasztor totalnie spłonął. Został odbudowany, jednak w roku 1566 oraz 1798 ponownie strawił go ogień.Jednak Ojcowie nigdy się nie poddali w odbudowie. Na znak wzięli mitycznego Feniksa - jako symbol odradzającego się zakonu. Zaś łacińska sentencja brzmiałą: "ardet nec consumitur", czyli "spalone, ale nie zniszczone". Piwo ma 6,7% alkoholu. Jak na koncernową robotę to muszę przyznać, że niezłe jest. Wasze zdrowie. :)
Kolor: jasnozłoty, klarowny.
Piana: średniopęcherzykowa, słaba, nietrwała, słabo "zdobi".
Zapach: lekkie przyprawy, drożdże, lekka owocowość.
Smak: słody wyraźne, lekkie banany i kolendra, delikatny kwasek, chmielowa goryczka.
Wysycenie: średnie ku wysokiemu.
Opakowanie: piwo wyjątkowo puszkowe. Piwo z feniksem odradzającym się z popiołów :)
Uwagi: Piwko ma niezła historię. Otóż w 1228 założono w Grimbergen, na północy Belgii, klasztor. Miał zasłynąć z doskonałego piwa. Po 14 latach klasztor totalnie spłonął. Został odbudowany, jednak w roku 1566 oraz 1798 ponownie strawił go ogień.Jednak Ojcowie nigdy się nie poddali w odbudowie. Na znak wzięli mitycznego Feniksa - jako symbol odradzającego się zakonu. Zaś łacińska sentencja brzmiałą: "ardet nec consumitur", czyli "spalone, ale nie zniszczone". Piwo ma 6,7% alkoholu. Jak na koncernową robotę to muszę przyznać, że niezłe jest. Wasze zdrowie. :)
piątek, 17 lipca 2015
Angielskie ostatki :)
Tak, dziś degustuję przedostatnie piwo z angielskiej serii. Za oknem deszczowo i burzowo, więc postanowiłem, że tradycyjny Brytyjczyk o imieniu bitter będzie w sam raz ;) Piwo górnej fermentacji. Ciekawe czy w tej butelce będzie klasyka tego stylu i czy spełni wymagane cechy. Jak Wasze urlopy i wakacje? Odpoczywacie? Czas biegnie bardzo szybko i człowiek ani się spostrzeże, a już po wolnym. Dlatego delektujcie się dobrym piwem, kiedy to możliwe :) A teraz przyjrzyjmy się piwu BANKSS BITTER z browaru Park w Wolverhampton.
Kolor: ciemne złoto o odcieniu mocniej zaparzonej herbaty.
Piana: słabiutka, zaraz zniknęła, grube bąble.
Zapach: nieźle, jest karmel, nuty żywiczne i kwiatowe.
Smak: Pierwsze co wyczułem to ziołową goryczkę z delikatnym słodowym tłem. Lekki chleb obecny, pod koniec czułem drożdże.
Wysycenie: dość mocne.
Opakowanie: ładne, nie przesycone, starannie dobrane kolory i czcionki, ogólnie oceniając jest eleganckie. Kapsel oryginalny i firmowy z logiem lwa.
Uwagi: Piwo smaczne, ale nie do końca się łapie w stylu. Troszkę za mocne jak na bittera. Ale wypite ze smakiem. Szkoda kończyć te sprezentowane cacka. Polecam wszystkim serdecznie. Alkoholu było 3,8%. Więc gdy ktoś ma słabą głowę może sobie pozwolić na trochę więcej tych piw i nie będzie problemu :) Miłego dnia :)
środa, 15 lipca 2015
Czacha pęka.
Tytuł zgadza się w przenośni i dosłownie. Głowa mi pęka i mam wszystkiego dość. Jednak wiem, że degustacja wprowadzi rozluźnienie, a co za tym idzie, lepsze samopoczucie. Wybaczcie więc krótki wstęp. Przedstawiam BERLINER KINDL BOCK DUNKEL z browaru Berliner Kindl. To jedziemy z oceną :)
Kolor: ciemny brąz, pod światło rubinowe refleksy.
Piana: drobniuteńka, brązowa, zwarta, trwała, ładna koronka.
Zapach: czuć paloność, karmel i suszone owoce.
Smak: słodowa baza, rodzynki, karmel, goryczka słaba, przyjemne rozgrzewanie w gardle.
Wysycenie: średnie, lekko szczypiące w język.
Opakowanie: ładne, przyjemne dla oka, ze znanym logiem dziecka w kuflu. Kapsel klasa.
Uwagi: Piwo smaczne, bardzo dobrze skomponowane, patrząc na styl znajduję tu klasyczne smaki. Alkohol 7%, nie podano ekstraktu. Piwo robi robotę i na pewno warto go wypić. Czuję się już bardziej zrelaksowany ;) Dobrej nocy. Stawiajcie czoła przeciwnościom na swojej drodze :) Pozdrawiam.
Kolor: ciemny brąz, pod światło rubinowe refleksy.
Piana: drobniuteńka, brązowa, zwarta, trwała, ładna koronka.
Zapach: czuć paloność, karmel i suszone owoce.
Smak: słodowa baza, rodzynki, karmel, goryczka słaba, przyjemne rozgrzewanie w gardle.
Wysycenie: średnie, lekko szczypiące w język.
Opakowanie: ładne, przyjemne dla oka, ze znanym logiem dziecka w kuflu. Kapsel klasa.
Uwagi: Piwo smaczne, bardzo dobrze skomponowane, patrząc na styl znajduję tu klasyczne smaki. Alkohol 7%, nie podano ekstraktu. Piwo robi robotę i na pewno warto go wypić. Czuję się już bardziej zrelaksowany ;) Dobrej nocy. Stawiajcie czoła przeciwnościom na swojej drodze :) Pozdrawiam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)